Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Bóg się rodzi.
Niezmiennie, jak co roku.
Musimy być dziećmi specjalnej troski, skoro nadal nie rozumiemy o co kaman. 
Zresztą, mogę podpisać się obiema rękami pod tą niewiedzą. W mojej głowie rozbrzmiewa jedno wielkie: TATO, POMOCY.
Czuje że znowu przespałam.
Zasnęłam na najważniejsze. Jak w koszarach które czasem się pojawiają.
W wigilię Bożego Narodzenia zamiast dać bliskim ciepło podarowałam im chłód, a nawet ból. Zawiodłam. Po raz kolejny. 
Jak co roku.
Czasem zastanawiam się czy jestem wystarczająco dobra. Ostatnio coraz częściej. Nie wiem czy kiedykolwiek będę mogła powiedzieć, że jestem. Może zdarzy mi się w przypływie euforii.
Chce sobie życzyć nieskończonej ilości szans. Na stawanie się lepszą. Choć przeklinam swoją wrażliwość, chce żeby wciąż pchała mnie w dobrym kierunku. 
Chce sobie życzyć uciekania. Do Boga, a nie od Boga. 
Życzę sobie modlitwy na kolanach. Wdzięcznosci. 
Pokory i cierpliwości do ciągle tych samych błędów. 
Patrzenia na siebie z miłością.

Najbardziej szalone - pomyśleć że jestem wystarczająco dobrym człowiekiem. Może takiego szaleństwa chce ode mnie Tata.
No to ufam.

Bądźcie spokojni. 
Tata mówi że wszyscy jesteśmy wartci Jego miłości. 
— najlepszy człowiek na świecie
Reposted byMeandrajustmineupinthesky

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl